czwartek, 17 lutego 2011

nude & fluo na ustach na wiosnę?

Jak co roku z niecierpliwością czekam na raporty gazet pt. "trendy w makijażu wiosna-lato 2011". Przyznaję się, jestem leniem. Zamiast przyglądać się wszystkim pokazom, backstage'owi, makeupom modelek, wolę przeczytać kompendium wiedzy na ten temat. Tłumaczę się sama przez sobą, że zwyczajnie nie mam czasu na rozdrabnianie się. I znów jak co roku udało mi się przepowiedzieć trendy makijażowe - wszystko dozwolone, wszystko modne! Jakież to proste ;) Albo inaczej... ze skrajności w skrajność, brak janych granic. I o to chodzi. Z jednej strony usta "nude", z drugiej usta "fluo". Jak cudownie, cokolwiek ze sobą zrobię i tak będę modna ;)

To, czego mam ochotę spróbować to "nude" na ustach. Żadnych błyszczyków. Co za ulga. Nigdy nie przepadałam za mieniącymi się, "tłustymi" ustami. O co chodzi z nude? Usta zostawiamy w kolorystycznym spokoju. Ważne żeby były gładkie. Nakładamy pomadkę w jasnym odcieniu, wręcz białawą. Można też usta popruszyć pudrem. Trzeba eksperymentować, nie ma innej rady. Pamiętajmy o podkreśleniu linii górnej i dolnej wargi (rozświetlacz).

Z innej strony wściekły róż, czerwień, krwista pomarańcz. Czyli "fluo" na ustach. W kraju gdzie mało kto używa szminek (ubolewam), kto się odważy? 
Czy wiecie, że w starożytnym Egipcie czerwony na ustach był zarezerwowany tylko dla rodziny królewskiej? W starożytnej Grecji głównie dla prostytutek. Trend następnie przewędrował z ulicy do elity. Niepodzielnie panowały czerwone pomadki, dopiero w latach 60. pojawił się nude. Jednak już w latach 80. powrócono do kultowej czerwonej pomadki. Dopiero od niedawna ludzie popkultury (m.in. Rihanna) spopularyzowali pomadki fluo. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz