wtorek, 25 grudnia 2012

Urodowy plan na nadchodzący rok

Hej :) Od sierpnia nic tutaj nie naskrobałam. Zaglądałam tu bardzo często, ale jakoś nie mogłam się zebrać w sobie i wyprodukować porządnego posta. Ale zbliżający się koniec roku zmobilizował mnie do podzielenia się z Wami moimi kosmetycznymi postanowieniami noworocznymi ;) Oto i one:

1. Będę używać balsamów do ciała częściej niż raz w tygodniu
Plan idealny zakładałby codzienne nawilżanie skóry, ale... częściej niż raz w tygodniu to plan optymalny ;) Jeśli chodzi o wklepywanie balsamów, straszny ze mnie leń. Wkurza mnie też konieczność czekania aż się wchłoną w skórę, a i tak później mam wrażenie, że wszystko wciera mi się w ubranie. Proszę, niech ktoś stworzy idealny balsam do ciała - ładnie pachnący, błyskawicznie się wchłaniający, w przystępnej cenie. Czy wymagam aż tak wiele? ;)

2. Będę pić 2 litry wody dziennie
W każdym mądrym pisemku można znaleźć radę - "pij więcej wody, będziesz piękna" lub coś w tym rodzaju. Nie poleca się picia kawy i mocnej herbaty. Zamiast tego - herbaty zielone, herbatki ziołowe, wodę mineralną. Doskonale oczyszczają organizm. Komu herbatkę rumiankową?

3. Znajdę podkład idealny
Doskonale kryjący, matujący, o idealnym odcieniu, cudownie stapiający się ze skórą, dający efekt wypoczętej twarzy, trwały zarówno w upale, jak i -10 stopniowy mrozie. Może już gdzieś tam na mnie czeka na półce sklepowej.

4. Przytyję kilka kilogramów
Nie, to nie pomyłka. Chciałabym nabrać trochę kształtów. Niestety / stety należę do ludzi, którzy mogą jeść wszystko w każdych ilościach i nie odbije się to na ich wadze. Ale będę się starać nabrać trochę ciałka ;)

5. Będę regularnie ćwiczyć
Przyznam się bez bicia - jakakolwiek aktywność fizyczna to dla mnie strata czasu i energii. Nie mam też motywacji do ćwiczeń w postaci zrzucenia zbędnych kilogramów, bo ich po prostu nie posiadam (patrz punkt 4). Póki co moja aktywność fizyczna ogranicza się do codziennych szybkich marszów oraz wchodzenia po schodach. Przydałyby się jakieś ćwiczenia przynajmniej raz w tygodniu.

6. Będę bardziej eksperymentować z makijażem
Ostatnio mój makijaż stał się nudny i przewidywany. Podkład, puder, róż, tusz. I tak dzień w dzień. Rano nie mam czasu bawić się w nic więcej. Na wieczorne wyjścia - eyeliner. Nuda, nuda, nuda. Muszę pomyśleć nad jakimś urozmaiceniem.

7. Nadal będę dbać o włosy
Moja pielęgnacja kiedyś - szampon.
Moja pielęgnacja teraz - kilka szamponów, kilka odżywek, maski do włosów, oleje.
Oby tak dalej :)

8. Będę myśleć pozytywnie
Bo jak wiadomo pozytywne myślenie odbija się na naszym zdrowiu, a także wyglądzie.

9. Zwalczę niedoskonałości skóry. Raz na zawsze
Nastolatką już nie jestem, a mimo to zdarzają mi się niespodzianki na skórze w postaci krostek, grudek, wągrów. Niestety nie umiem sobie z nimi poradzić - zawsze wracają. Dbam o cerę, jednak to nie wystarcza. Postaram się znaleźć jakiś cudowny specyfik na moje kłopoty.

10. Zostanę autorką opiniotwórczego bloga ;)
W planach rozwijanie bloga, poszerzenie jego tematyki.

A jakie Wy macie urodowe plany na nadchodzący rok?

czwartek, 17 lutego 2011

nude & fluo na ustach na wiosnę?

Jak co roku z niecierpliwością czekam na raporty gazet pt. "trendy w makijażu wiosna-lato 2011". Przyznaję się, jestem leniem. Zamiast przyglądać się wszystkim pokazom, backstage'owi, makeupom modelek, wolę przeczytać kompendium wiedzy na ten temat. Tłumaczę się sama przez sobą, że zwyczajnie nie mam czasu na rozdrabnianie się. I znów jak co roku udało mi się przepowiedzieć trendy makijażowe - wszystko dozwolone, wszystko modne! Jakież to proste ;) Albo inaczej... ze skrajności w skrajność, brak janych granic. I o to chodzi. Z jednej strony usta "nude", z drugiej usta "fluo". Jak cudownie, cokolwiek ze sobą zrobię i tak będę modna ;)

To, czego mam ochotę spróbować to "nude" na ustach. Żadnych błyszczyków. Co za ulga. Nigdy nie przepadałam za mieniącymi się, "tłustymi" ustami. O co chodzi z nude? Usta zostawiamy w kolorystycznym spokoju. Ważne żeby były gładkie. Nakładamy pomadkę w jasnym odcieniu, wręcz białawą. Można też usta popruszyć pudrem. Trzeba eksperymentować, nie ma innej rady. Pamiętajmy o podkreśleniu linii górnej i dolnej wargi (rozświetlacz).

Z innej strony wściekły róż, czerwień, krwista pomarańcz. Czyli "fluo" na ustach. W kraju gdzie mało kto używa szminek (ubolewam), kto się odważy? 
Czy wiecie, że w starożytnym Egipcie czerwony na ustach był zarezerwowany tylko dla rodziny królewskiej? W starożytnej Grecji głównie dla prostytutek. Trend następnie przewędrował z ulicy do elity. Niepodzielnie panowały czerwone pomadki, dopiero w latach 60. pojawił się nude. Jednak już w latach 80. powrócono do kultowej czerwonej pomadki. Dopiero od niedawna ludzie popkultury (m.in. Rihanna) spopularyzowali pomadki fluo.